Syczewski w niełasce
Wiadomo już jakie będą tegoroczne dotacje dla organizacji mniejszościowych. Jedni dostali więcej, drudzy mniej, inne wcale, choć w tym roku miało być lepiej.
Jesienią podczas spotkania mniejszości z rządem ustalono, że pieniędzy na rozwój kultury mniejszości będzie dwa razy więcej (w 2005 roku przeznaczono na ten cel prawie 6 mln złotych, w 2006 ponad 11 mln). Taki był plan.
Tutaj mniej
BTSK (w tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia istnienia) od kilkunastu lat realizowało stały program. W ubiegłym roku na 36 imprez, w tym 20 festynów, które odbyły się na Białostocczyźnie, otrzymało około 460 tys. - W tym roku złożyliśmy wnioski na 37 imprez - mówi Syczewski. - Zdziwiłem się, kiedy okazało się, że MSWiA odrzuciło 27 naszych projektów. Jeśli tak zostanie, to się załamiemy.
Resort zrezygnował m.in. z dofinansowania konkursu recytatorskiego dla dzieci Mowa ojczysta, z 20 letnich festynów, z festiwalu piosenki polskiej i białoruskiej Białystok-Grodno. Z tego ostatniego, być może dlatego, że był współorganizowany przez Związek Polaków na Białorusi, którego nowych władz RP nie uznaje.
- Nie ingerujemy w wewnętrzne sprawy Białorusi - nie rozumie przyczyny Syczewski. - Na zeszłorocznej edycji była i Andżelika Borys, i Andrzej Pisalnik.
Wczoraj nie otrzymaliśmy z MSWiA odpowiedzi, dlaczego tak potraktowało BTSK (rzecznik Tomasz Skłodkowski obiecał nam wyjaśnić sprawę w ciągu kilku dni), akurat przy festiwalu Białystok-Grodno jest lakoniczne uzasadnianie, że impreza ta nie służy kulturze białoruskiej i nie jest zgodna z odpowiednim artykułem ustawy o mniejszościach narodowych.
Damy radę
BTSK nie dostanie też pieniędzy na przykład na Siabrausku biesiedu, od kilku lat odbywającą się w Gródku. - Ta impreza jest dla mieszkańców bardzo ważna - mówi Lilia Waraksa, sekretarz gminy Gródek. - Od dwóch lat finansowaliśmy ją głównie ze środków PHARE, a BTSK było naszym partnerem i partycypowało w kosztach. Jeśli Towarzystwo nie będzie mogło nam pomagać w jej realizacji poradzimy sobie sami. Nie wyobrażam sobie, żeby Biesieda miała zniknąć z kalendarza naszych imprez.
W środowisku białoruskim są też tacy, którzy cieszą się, że ministerstwo przytarło nosa BTSK. - To taki kolos na glinianych nogach, peerelowski pogrobowiec, który kulturę białoruską tratuje, jak cepeliowski towar - wypowiedział się anonimowo jeden z Białorusinów z Białegostoku. - Od lat przechwytywał 50 proc. rządowej dotacji przeznaczonej na wszystkie białoruskie organizacje, z miernym efektem. Czas rozbić ten monopol.
- Każde cięcie w kulturze mniejszości jest złe - uważa Eugeniusz Wappa, redaktor białoruskiej Niwy i szef Związku Białorusinów RP.
- Szkoda festynów, docierały do zapomnianych zakątków - twierdzi Jerzy Chmielewski, redaktor naczelny białoruskiego miesięcznika Czasopis. - Może przejmą je samorządy...